Niezwykła rodzina z Drohobycza. Uratowała przed Holocaustem 39 Żydów

opublikowano: 2025-02-25, 12:43
wszelkie prawa zastrzeżone
W odróżnieniu od wielu podobnych historii ta miała pozytywne zakończenie. W czasie II wojny światowej rodzina Wołosiańskich z Drohobycza zaangażowała się w pomoc Żydom, ukrywając w piwnicy 39 z nich. Co więcej – kryjówka znajdowała się w bloku, w którym mieszkał Niemiec. Mimo to wszystkim udało się przeżyć.
reklama
Sława Wołosiańska z córką Anną, 1943 rok, Drohobycz (fot. Kandzu S)

„Czemu pani ratowała Żydów?” – pytano nie raz Sławę Wołosiańską. Odpowiadała zwykle w jeden sposób. „Ja? Żydów? Nie, ja nie ratowałam Żydów, ja ratowałam ludzi, przyjaciół, znajomych”. Innym razem mówiła, że 39 razy nie mogą jej zabić, więc znajdzie się jeszcze w piwnicy miejsce dla kolejnych osób, którym trzeba pomóc.

W 1941 roku Niemcy zajęli Drohobycz, który wcześniej znajdował się pod okupacją sowiecką, zaś rok później – 1 października 1942 roku – utworzyli w nim getto dla żydowskiej ludności miasta. Przez rok mieszkało w nim blisko 10 tys. ludzi – 6 czerwca 1943 roku niemieccy okupanci zdecydowali się ostatecznie zlikwidować getto. Przebywających w nim Żydów czekał jeden los, ale realizowany w różny sposób – albo Niemcy wywozili ich do obozu zagłady w Bełżcu, albo rozstrzeliwali na miejscu. W ten sposób wymordowali większość mieszkańców miasta – z ich rąk zginął m.in. Bruno Schulz rozstrzelany w 1942 roku w odwecie za śmierć jednego z Niemców.

Niektórym udało się jednak przeżyć. Niemałą rolę odegrali w tym Wołosiańscy. O ile o bohaterskiej postawie Ulmów mówi się sporo, o tyle historia Sławy i Izydora z Drohobycza wciąż nie jest powszechnie znana. Ostatnio opisała ją Katarzyna Skopiec, wnuczka Wołosiańskich, w książce „Ocaleni z Drohobycza”, pokazując, że nawet w nieludzkich czasach można zdobyć się na heroiczne czyny.

Doraźna pomoc

Zarówno Sława jak i Izydor wychowali się w Drohobyczu – mieście we wschodniej Galicji leżącym dziś w granicach Ukrainy. Sława – a w zasadzie Jarosława Skolska, bo tak brzmiało jej pełne imię i nazwisko – urodziła się 9 lutego 1919 roku. Do szkoły uczęszczała w Drohobyczu, gdzie w 1937 roku zdała maturę. Tam też poznała starszego od siebie o 11 lat Izydora Wołosiańskiego. Zanim połączyła ich miłość, zbliżyła ich przyjaźń i wspólne wartości – oboje zaangażowali się w pomoc żydowskiej ludności miasta.

Zaczęli to robić jeszcze zanim powstało getto. Izydor nie raz udzielał schronienia Żydom w warsztacie mechanicznym, który prowadził, Sława zaś donosiła im wodę, jedzenie i to, co jeszcze mieli. Z czasem to jednak przestało wystarczać – z dnia na dzień sytuacja w mieście coraz bardziej się pogarszała. Niemcy coraz częściej organizowali masowe egzekucje – w samym lipcu 1941 roku zamordowali 90 osób, a w dniach 22-23 listopada 1941 roku w Lesie Branickim – od 150 do 400 osób.

Sława Wołosiańska, 1946 rok (fot. Kandzu S)

Izydor postanowił działać. Razem z Wilhelmem Stockiem – stolarzem żydowskiego pochodzenia – w piwnicy domu przy ulicy Szaszkiewicza 9 urządzili kryjówkę. Jako pierwsze ukryły się w niej dzieci Stocków – 9-letnia Stella i 6-letnia Mitka – razem z ich opiekunką Salą. Z czasem zaczęły dołączać do nich kolejne osoby. Pod koniec 1942 roku Izydor i Sława dowiedzieli się, że mieszkanie nad piwnicą, w której mieści się kryjówka, ma zostać przekazane Niemcom. Postanowili więc pobrać się i je przejąć. Gdy w styczniu 1943 roku brali ślub, w piwnicy mieszkało już 14 osób.

reklama

Piwnica Wołosiańskich

Warunki panujące w piwnicy były trudne – początkowo ukrywający się tam ludzie mieli do dyspozycji dwa wiadra: jedno na potrzeby fizjologiczne, drugie z wodą do mycia. Z czasem Izydor doprowadził tam gaz i prąd, stąd pojawiło się światło, zainstalował również toaletę. Aby nie dać się zdekonspirować, trzeba było ustalić specjalne zasady.

Do piwnicy prowadził właz z kuchni Wołosiańskich, który otwierano w nocy. O tej porze dnia mieszkańcy kryjówki starali się również funkcjonować, w dzień zaś spali, by nie hałasować i nie wzbudzać niczyich podejrzeń. Również z toalety starali się korzystać dwa razy dziennie, w umówionych porach – piętro wyżej Sława wówczas prała lub zmywała, by zagłuszyć odgłos wody płynącej rurami.

Luiza (Ludka) Herzig, jedna z osób, które ukrywały się w piwnicy Wołosiańskich, tak w swoim powojennym pamiętniku wspominała ten czas:

Nie mogliśmy mówić normalnym głosem, tylko szeptem. (Po wyzwoleniu długo zabrało mi, żeby nauczyć się mówić normalnie). Byłam wystarczająco duża, żeby zdawać sobie sprawę z tego, że jesteśmy stale zagrożeni i musimy się ukrywać. (…) Sława z Izkiem nie należeli do żadnej organizacji. Podkreślała, że jedynym motywem działania, za które groziła kara śmierci, była życzliwość dla ludzi. (…) Po wojnie mówiła, że miała mały udział, że ona pomogła tylko paru osobom.

Kiedy Izydor lub Sława chcieli wejść do piwnicy, by przykładowo dostarczyć ukrywającym się w niej Żydom jedzenie, musieli zapukać, wtedy ktoś z wewnątrz im otwierał – dało się to zrobić tylko od dołu. Zazwyczaj schodzili tam pojedynczo – drugie ze względów bezpieczeństwa zostawało w mieszkaniu. Sytuacja była o tyle ryzykowna, że w budynku, w którym znajdowała się piwnica, mieszkał Niemiec z gosposią – Wołosiańscy musieli więc zachować szczególną czujność, by nie wzbudzić jego podejrzeń. Sława wspominała jednak po latach, że był też plus tej sytuacji.

Dla nas to była okoliczność sprzyjająca, gdyż Niemcy raczej nie szukali Żydów w domach, w których mieszkali Niemcy. (…) Niemca się nie baliśmy, ja byłam z nim w świetnych stosunkach, mówił świetnie po polsku, pochodził z Tarnowskich Gór. Mówił mi, że jego kochanka się boi, bo partyzanci są pod Drohobyczem. Mnie i mojego męża nie szykanował, ale dozorcę za to, że mu za późno otworzył bramę, skopał tak, że dozorca zmarł – mówiła. 

Zainteresował Cię ten temat? Koniecznie zamów książkę Katarzyny Skopiec „Ocaleni z Drohobycza”!

Katarzyna Skopiec
„Ocaleni z Drohobycza”
cena:
42,99 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Novae Res
Rok wydania:
2025
Okładka:
skrzydełka
Liczba stron:
290
Format:
121x195 [mm]
ISBN:
978-83-8373-542-9
EAN:
9788383735429
reklama

Najwyższa konspiracja

4 sierpnia 1943 roku Wołosiańskim urodziła się córka – Anna. Nawet ten fakt wykorzystali do tego, by pomagać ukrywającym się Żydom. W czasie, gdy Izydor pracował, Sława zajmowała się zakupami – ci, którzy znaleźli schronienie w piwnicy, oddawali oszczędności, jeśli je mieli, na zakup jedzenia dla całej grupy. Robiła je zwykle w różnych sklepach – by nie wzbudzać podejrzeń związanych z tym, że kupuje tak dużo. To też często chowała w wózku, w którym woziła córkę.

– Leżałam na stercie ziemniaków i kaszy. Mama zawsze powiadała: byłaś najbiedniejszym dzieckiem, bo nie miałaś materacyka – wspominała Anna po latach.

W międzyczasie do piwnicy stale przybywały nowe osoby. Sprowadzał je tam najczęściej Izydor. Jak pisze Katarzyna Skopiec w swojej książce:

Sława po wojnie opowiadała, że zawsze wiedziała, kiedy przyprowadzi nowych ludzi do domu, bo miał wówczas dziwną minę, skruszoną.

Najwięcej osób przybyło do piwnicy po likwidacji getta w Drohobyczu – dołączyła tam wówczas m.in. rodzina Lindów, Herzigów, Levich oraz doktor Józef Reinhold.

Luiza (Ludka) Herzig wspominała, że Wołosiańscy mieli jedną zasadę, której sztywno trzymali się przez cały czas udzielania pomocy Żydom – nigdy nie brali za to pieniędzy. Uważali, że jeśli ich działania nie będą bezinteresowne, to się nie uda.

– Raz przyszła do niej koleżanka, ta, która ukrywała Żydów, i powiedziała, że jubiler ze Lwowa daje woreczek brylantów za ukrycie go. Odpowiedzieli jej, że tego nie zrobią. Niech poszuka kogoś innego za brylanty – wspominała w pamiętniku, dodając, że nie chcieli narażać siebie i osób mieszkających w piwnicy.

Łącznie ukrywało się w niej 39 osób. Ci, którzy byli w niej od początku, mieszkali tam 22 miesiące. Nie wiedział o tym praktycznie nikt, nawet najbliższa rodzina Sławy.

– Myśmy się trochę z rodzicami domyślali, że ukrywają Żydów, ale gdzie indziej, nigdy w domu – powiedziała po latach Danuta Głębocka, młodsza siostra Sławy. Dowiedziała się o tym, gdy zaczęli wychodzić z ukrycia.

reklama

Wyzwolenie

6 sierpnia 1944 roku do Drohobycza weszła Armia Czerwona. Z różnych kryjówek wyszło łącznie blisko 400 Żydów. – Byłam wtedy u nich w domu, gdy zaczęli wychodzić z piwnicy. Wyglądali jak duchy: bladzi, zabiedzeni. Siedziałam zaszokowana – wspominała Danuta.

Po wyjściu żydowskich mieszkańców miasta z kryjówki ich losy potoczyły się różnie. Część z nich na jakiś czas zamieszkała w mieszkaniu Wołosiańskich, inni rozjechali się po świecie – do Stanów Zjednoczonych, Kanady, Australii i Izraela. Sława tuż po wyzwoleniu przeżyła załamanie nerwowe – przez kilka tygodni ze strachu nie była w stanie wyjść z domu. Nieco później podobny los spotkał Izydora – nie mógł pogodzić się z tym, że ludzie, których ukrywał i z którymi mocno związał się emocjonalnie, rozjechali się po świecie.

Izydor Wołosiański, 1946 rok (Kandzu S)

W 1946 roku przeprowadzili się do Wrocławia. Tam w 1947 roku urodziła im się druga córka – Halina. Niedługo po tym Sława znalazła pracę w Instytucie Immunologii i Terapii Doświadczalnej, w której była zatrudniona przez 25 lat. Izydor natomiast kilkukrotnie zmieniał pracę, nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca.

Dzięki staraniom Tovy Stock i Zofii Hendel – kobiet uratowanych przez Wołosiańskich – 24 stycznia 1967 roku Instytut Yad Vashem w Jerozolimie uhonorował Sławę i Izydora tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Nie mogli jednak osobiście odebrać medalu ze względu na wybuch wojny sześciodniowej i zerwanie przez Polskę stosunków dyplomatycznych z Izraelem.

Izydorowi nie było już dane spotkać osób, które uratował – zmarł 15 lipca 1971 roku. Sława miała tę możliwość – w 1984 roku zobaczyła się z nimi w Izraelu i odtąd była ich częstym gościem. Zmarła 29 grudnia 2006 roku we Wrocławiu. Spoczęła na cmentarzu w Otwocku.

Materiał powstał dzięki współpracy reklamowej z wydawnictwem Novae Res.

Źródła

  • Skopiec K., Ocaleni z Drohobycza, Novae Res, 2025.

Zainteresował Cię ten temat? Koniecznie zamów książkę Katarzyny Skopiec „Ocaleni z Drohobycza”!

Katarzyna Skopiec
„Ocaleni z Drohobycza”
cena:
42,99 zł
Podajemy sugerowaną cenę detaliczną z dnia dodania produktu do naszej bazy. Użyj przycisku, aby przejść do sklepu — tam poznasz aktualną cenę produktu. Szczęśliwie zwykle jest niższa.
Wydawca:
Novae Res
Rok wydania:
2025
Okładka:
skrzydełka
Liczba stron:
290
Format:
121x195 [mm]
ISBN:
978-83-8373-542-9
EAN:
9788383735429
reklama
Komentarze
o autorze
Katarzyna Łabicka
Absolwentka dziennikarstwa i nauk politycznych. Miłośniczka historii, reportaży i kultury hiszpańskiej.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2025 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone