Robert Graves - „Żona pana Miltona” – recenzja i ocena
Narratorem opowieści i zarazem główną bohaterką jest Marie Powell, tytułowa małżonka wybitnego angielskiego poety Johna Miltona, autora m. in. Raju utraconego. Tłem dla wydarzeń jest rewolucja angielska z lat czterdziestych XVII stulecia, a ponieważ rodzina Marie ma zdecydowanie rojalistyczne przekonania, w jej wypowiedziach nie brak cierpkich słów pod adresem purytanów. Szczególnie jednak rzuca się w oczy kontrast między spokojnymi czasami młodości bohaterki, które przypadają na lata przed wybuchem wojny domowej, a trudnym okresem jej niezbyt trafnie dobranego małżeństwa, zawartego niedługo przed eskalacją konfliktu króla z parlamentem.
Sposób narracji, polegający na przeplataniu osobistych losów bohatera z autentycznymi wydarzeniami o dużej randze jest częstym, by nie rzec podstawowym, manewrem autora powieści historycznej. W przypadku, gdy główne postaci jednocześnie odgrywają najważniejsze role na scenie politycznej czy militarnej zabieg ten jest łatwy i wymaga jedynie dbałości, by nie czynić jawnych odstępstw od znanych historykom faktów. Jednakże powieść Gravesa ma nieco inną formułę – Milton nie jest wielkim politykiem, lecz pisarzem, a ponadto jego losy przedstawione są z perspektywy żony. Również za jej pośrednictwem poznajemy przebieg wojny domowej; trudno natomiast oczekiwać, by młoda dziewczyna w siedemnastowiecznej Anglii pasjonowała się kampaniami i strategicznymi manewrami wojsk. Rezultatem tego jest wyraźne rozwarstwienie powieści – Marie raz pisze o swoim życiu osobistym, stosunkach z rodzeństwem czy małżonkiem, a później o wojennej zawierusze pustoszącej jej rodzinne strony, czy kłopotach monarchy z rewolucjonistami. Wszystko to sprawia, że utrzymanie spójności jest trudnym zadaniem. Zabiegiem, który nieco ratuje sytuację jest wprowadzenie postaci ukochanego Marie, który jest żołnierzem. Dzięki przyjaźni z jego siostrą Marie może się dowiadywać o szczegółach niektórych operacji wojskowych.
Niestety, utrzymanie tej spójności nie zawsze Gravesowi wychodzi. Choć narracja jest wciągająca, a wysokie zdolności pisarskie autora czynią czas spędzony nad kartami powieści bardzo miłym, wyraźnie lepsze są jednak fragmenty opisujące losy władzy w Anglii niż osobiste sprawy Marie. Nie zawsze też przejście od historii rodzinnych do spraw wielkiego świata jest naturalne. Dobrze natomiast wypadają wspomnienia trudów wojny domowej – opisane realistycznie, ale bez roztkliwiania się.
Jak wspomniałem, postać Johna Miltona poznaje czytelnik poprzez opisy Marie. Narracja pierwszoosobowa daje wrażenie autentyczności i szczerości wyznań oraz wrażeń bohaterki; pojawia się także motyw pamiętnika, któremu powierza ona swoje największe sekrety i przemyślenia (choć sama powieść nie jest stylizowana na pamiętnik). Stąd wiarygodnie brzmią fragmenty, w których żona poety przekonuje samą siebie o konieczności podporządkowania się małżonkowi i wzbudzenia w sobie jeśli nie miłości, to przynajmniej szacunku i sympatii w stosunku do Miltona. Niestety, nie jest to łatwe – głównym wątkiem tej osobistej części historii jest różnica charakterów, która czyni małżeństwo niezbyt szczęśliwym.
Postać poety odmalowana jest z zachowaniem tej ambiwalencji. Z jednej strony Marie, tak jak i całe otoczenie, szanuje talent pisarski, erudycję i inteligencję Miltona, z drugiej – to ona jest osobą, która najboleśniej odczuwa jego egoizm, apodyktyczność, chłód i hipokryzję. Zresztą od początku sympatia czytelnika jest bardziej po stronie wesołej i łagodnej Marie, niż jej męża – purytańskiego, surowego, i bardzo wrażliwego na punkcie swojej dumy i godności.
Cennym źródłem, które czyni postać poety – taką, jaką maluje ją Graves – wiarygodną, są liczne cytaty z dzieł Miltona. Oddając poecie sprawiedliwość i podkreślając jego pracowitość, opowiadająca całą historię Marie zwraca jednak uwagę na zaniedbanie domowych i rodzinnych obowiązków oraz zbytnie przywiązanie do sławy, które przesłaniają mu prawdziwy obraz rzeczywistości. Motyw to nienowy, w którym żona intelektualisty narzeka na jego przesiadywanie nad książkami, lecz tu wykorzystany zręcznie i przekonywająco. Zresztą – patrząc od strony literackiej – wewnętrzne napięcia między spostrzegawczością i inteligencją Marie a próbami ich ograniczenia w imię konieczności posłuszeństwa mężowi są najlepszą stroną powieści.
Niestety, mimo że ogólna ocena tej pozycji wypada pozytywnie, należy wspomnieć o kilku rzeczach, które trudno do udanych zaliczyć. W oczy rzucają się dwie kwestie – po pierwsze fabuła młodzieńczego romansu Marie i jej sercowych rozterek może czytelnika, przynajmniej tego niemającego wprawy w lekturze miłosnych opowieści, szczerze znudzić. Podobnie jak wyliczenia dotyczące wysokości majątku jak i długów ojca Marie. Problemy finansowe rodziny Powellów są ważnym elementem narracji, niemniej wyliczenia ile funtów warta jest ziemia, którą ojciec zastawił, by oddać ileś znowu funtów komuś, od kogo pożyczył je, by ratować się przed złością innego wierzyciela są zdecydowanie zbyt szczegółowe. W tym jednym przypadku cierpi też wiarygodność młodej (większość akcji toczy się przed urodzeniem przez Marie pierwszego dziecka) dziewczyny jako narratora.
Redakcja i tłumacz wykonali swoją pracę poprawnie, udało się w przekładzie ocalić lekkość pióra brytyjskiego pisarza. Nie zmienia tego jedna wpadka ze strony 240, gdzie możemy natknąć się na nietypowe określenie sierżant major, które, jak się domyślam na podstawie kontekstu, ma być przekładem angielskiego sergeant major ; w istocie znacznie lepiej byłoby użyć terminu starszy sierżant – tym bardziej, że nie każdy czytelnik orientuje się w specyfice historycznych stopni wojskowych.
Podsumowując, Żona pana Miltona to ciekawa i zręcznie napisana powieść historyczna, która – choć niepozbawiona wad i nudniejszych fragmentów – potrafi wciągnąć swoją fabułą, jednocześnie wiarygodnie oddając realia epoki. Ciekawym zabiegiem jest opisanie ważnej postaci historycznej z perspektywy jego mniej znanej małżonki i, mimo wad tego rozwiązania, inteligentny i żywy styl narratora, odpowiadający charakterowi postaci, jest dużym plusem powieści. Chociaż nie jest to, moim zdaniem, najlepsza powieść historyczna Gravesa, czas spędzony na jej lekturze z pewnością będzie uznany za przyjemny.
Korekta: Bożena Chymkowska